Dorośli często zapominają o tym, jak wielki mają wpływ na to co robi ich dziecko, jak się zachowuje, jak ich zachowanie w domu i kontakty rodzinne wpływają na psychikę latorośli.
Jak mało przykłada się wagi do własnego zachowania, które okazuje się, że ma wielki wpływ na dziecko, pokazują przykłady z życia, z którymi każdy z nas się spotyka na ulicy, w sklepie, w szkole.
Choć to może dla niektórych smutna prawda, ale trzeba w nią uwierzyć – atmosfera rodzinnego domu, sposób wysławiania się i zachowania domowników, konflikty, kłótnie i wspólnie przeżywane radości i świąt, a także trudnych chwil – wszystko to ma wpływ na dziecko. Im mniejsze tym bardziej chłonie atmosferę i emocje, jakie rozgrywają się wokół niego. Im starsze, tym więcej rozumie, domyśla się, wnioskuje i ocenia – komu może zaufać, na kogo liczyć, kto jest w porządku itd.
Z domu wynosimy wzorce zachowań, szacunek do tradycji, sposoby rozwiązywania konfliktów i świętowania, przepisy na ulubione potrawy i wszystko to z czym zetknęliśmy się przez lata dzieciństwa i młodości. Gorzej, gdy z domu nie ma co wynieść, nie ma do czego odwołać się w dorosłym życiu. Wtedy albo wszystko trzeba budować po swojemu, od podstaw – co niekoniecznie może się udać, bo to żmudne zadanie, a bez wzorca trudno nagle wszystko poukładać jak trzeba, albo przenieść do swojego dorosłego życia pustkę, chaos, nieporozumienia i inne zachowania, o których wolelibyśmy zapomnieć, ale jakoś powtarzają się w życiu bez końca.
Rodzice są wzorem przyszłych partnerów dziecka – to powszechna opinia. Ojciec dla córki jest wzorem jej przyszłego męża, a matka dla syna to wzór żony. Prawda, która w praktyce jednak rzadko się sprawdza. Sprawdza się natomiast wtedy, gdy wzorce te są negatywne – one na pewno wpływają na życie młodego człowieka, który albo zniechęci się do płci przeciwnej i będzie od niej stronił, by nie powtarzać domowej atmosfery i problemów, z których się wyrwał, albo sam będzie postępował w ten sposób co matka lub ojciec, powielając nie najlepsze zachowania. W ten sposób dzieci tworzą własne rodziny oparte na wzorach, które utrwaliły im ich rodzice. Zwykle dzieje się to automatycznie, bez zastanowienia, tłumaczenia - po prostu postępujemy tak jak zwykle, jak nasi rodzice, jak jesteśmy przyzwyczajeni.
Czy chcemy czy nie, naśladujemy naszych rodziców. Nasze dzieci będą naśladowały nas. Czy nie warto zadbać o odpowiednią atmosferę w domu, o rozsądne postępowanie, o widoczny szacunek dla bliskich? Przecież każdy rodzic chciałby jak najlepiej dla swojego dziecka. Zamiast więc zastanawiać się nad kolejnym prezentem, wyjazdem na wakacje i zajęciami rozwijającymi umysł i ciało, pomyślmy najpierw o tym co najważniejsze, o domu, o najbliższych, o tej szarej codzienności, która składa się na życie. Nie bójmy się przyznać do błędu, jeśli go popełnimy, nie bójmy się przeprosić – przecież to też część życia, z którym dziecko będzie musiało siebie jakoś radzić. Pokażmy mu jak pokonać słabości, niepowodzenia, trudności, jak się cieszyć i świętować. Niech pozna jak najwięcej różnych sytuacji, reakcji, sposobów na radzenie sobie z problemami – to bezcenna nauka, która zaowocuje w jego dorosłym życiu.