Rodzice często uważają, że nie mają dostępu do świata swoich nastoletnich dzieci. Dlaczego tak jest? Nic nie dzieje się bez przyczyny. Podtrzymywanie dobrego kontaktu to ciężka praca już od chwili pojawienia się dziecka na świecie.
Jeśli kontakt z młodym człowiekiem jest pielęgnowany, dla rodzica nie powinno być zachowania, decyzji czy reakcji dziecka, które może go zaskoczyć. Znając swoje dziecko, przewidując jego odruchy, od razu można dostrzec zmiany w jego zachowaniu, sygnały świadczące o tym, że przeżywa jakiś problem. Jeśli je dostrzeżesz, trzeba natychmiast reagować. Nie paniką, krzykiem, naciskiem, tylko spokojną, rzeczową rozmową, czasem skorzystać z pomocy specjalistów. I nie oznacza to, że trzeba pociechę na siłę ciągnąć do lekarza czy psychoterapeuty. Na siłę nic nie zrobisz, możesz tylko pogorszyć sytuację. Młody człowiek zamknie się w sobie i będzie to koniec waszych kontaktów. Obserwuj, popytaj dyskretnie, sam porozmawiaj z osobami, które mogą wam pomóc. Musisz postępować rozsądnie, bo nieuważny ruch może popsuć Twoje zabiegi. Nie chodzi tu o szpiegowanie, czy śledzenie każdego kroku – przecież dziecko to odkryje. Musisz działać tak, by nie być natrętem, a jednocześnie poznać to co Cię zaniepokoiło. I tutaj właśnie przydaje się dobry kontakt dziecka z rodzicem. Jeśli on istnieje, z pewnością się ze sobą dogadacie. Jeśli kontaktu nie ma... to sprawy różnie mogą się układać.
Często bywa tak, że dziecko w domu zachowuje się inaczej niż poza nim. W domu jesteś w stanie przewidzieć jego zachowanie i wydaje Ci się, że znasz go na wylot. Tymczasem w szkole, na ulicy, w dyskotece Twoja pociecha jest jakby kimś zupełnie innym. Nie oznacza to, że popełnia jakieś wykroczenia (choć i tak może być), ale z pewnością bardzo potrafi rodzica zaskoczyć.
Młodzież, która popełnia przestępstwa, w większości pochodzi przecież z „normalnych” domów, a rodzice o wyczynie swojego dziecka nie chcą nawet słyszeć, bo to przecież niemożliwe, że tak postąpiło. On na pewno tego nie zrobił, nie mógłby tak postąpić – znam go – to często powtarzane opinie. Tymczasem policja dowodzi, że pociecha ma na sumieniu już wiele i na nic zapewnienia i niewiara rodziców się tutaj zdają.
Dlaczego tak jest?
Brakuje zaufania i kontaktu. Rodzice nie mają pojęcia co naprawdę robi ich dziecko. Każde podejrzenie, informację o tym, że jest coś inaczej niż sobie wyobrażają, tłumaczą wiekiem, może modą – wytłumaczyć można przecież wszystko. Nawet, gdy dziecko nigdy nie kłamie, wraca o umówionej porze do domu to nie znaczy, że jest zawsze i wszędzie takie porządne. Niestety, brak zainteresowania to podstawowy błąd popełniany przez rodziców.
Skoro dziecko w domu jest „do rany przyłóż”, a poza nim jak diabeł wcielony – to też świadczy o złym kontakcie na linii rodzic – dziecko. Być może w domu czuje się zdominowane lub kontrolowane do tego stopnia, że jak się już z niego wyrwie to dopiero zaczyna żyć. Czuje się wolne. A może powtarza wzorce wyniesione z domu – bo rodzice właśnie tak postępują – inaczej w domu, inaczej poza nim?
Brak przyczyny = brak kłopotów.
Co robić?
Bądź ze swoim dzieckiem – po prostu. I traktuj go bardzo na serio.